Sukces grzechu warty

Znacie kogoś, kto ma ponad milion wyświetleń na Pornhubie? Ja też nie, ale nie martwcie się – Mikey Saber wyczerpie temat. Opowie swoją historię jakby naprawdę była jego własną –odtwórca tej roli, Simon Rex, to, o ironio, również była gwiazda porno. Mikey specjalizuje się w scenach, w których koleżanki po fachu robią mu fellatio. Trzy razy zdobył AVN Award, Oscar w branży porno. I ma ochotę na więcej – i nagród, i seksu.

Boski Mikey po latach zawrotnej – jak twierdzi – kariery w Hollywood wraca w rodzinne strony. W Teksasie czaruje wszystkich swoimi opowieściami, jak to w Wielkim Świecie zrobili mu zęba, o tym, że posiadał trzy wille, w których gościł piękne panie wykonujące najstarszy z zawodów oraz delektuje się ilością swoich gwiazdek na Pornhubie. Tyle, że nikt nie chce go słuchać. Lata temu zarzekał się, że jego noga tu więcej nie postanie. Tymczasem z braku innego wyjścia i jakiegokolwiek pomysłu na życie musiał powrócić niczym syn marnotrawny w progi i pochwę byłej żony Lexi (znakomita Bree Elrod). Ta z kolei mieszka z matką i nie zamierza po raz kolejny cierpieć z powodu głupoty swojego męża, jednak w końcu daje się nabrać. Mikey znalazł więc schronienie i może robić, co mu się żywnie podoba, a pierwsze, na co ma ochotę, to jak najszybciej wrócić do branży porno. A to wszystko przy dźwiękach „Bye Bye Bye” zespołu N’Sync. Przypadek?

Okazja na rozwój jego kariery pojawia się bardzo szybko w postaci młodziutkiej, siedemnastoletniej – przepraszam, za trzy tygodnie osiemnastoletniej – Truskaweczki, której potencjał aktorski w tych sprawach dorównuje samej Sashy Grey. Oh yeah. Mikey więc robi wszystko, aby zwrócić jej uwagę, ale nie mamy mu tego za złe – on nie jest podły ani cyniczny. To Don Kichot, który nie jest w stanie przyjąć rzeczywistości taką, jaką jest. Bajeruje każdego, kogo spotka na swojej drodze, polewa go lukrem swojej wspaniałości, żeby móc go maksymalnie wykorzystać do swoich celów. Bo tylko on się liczy. Życie jednak szybko daje o sobie znać i wywołuje serie problemów, które mają wylać mu na głowę kubeł zimnej wody. Czy to coś da? Ciężko to ocenić.

Lojalnie ostrzegam miłośników amerykańskich filmów: nie znajdziecie tutaj Cannes, czerwonych dywanów, brokatowych sukienek ani nawet porządnego dildo. „Red Rocket” to na drugim planie obraz prowincji, która istnieje nawet w USA i ma się dobrze. Lexi i jej matka wraz z Lonniem, sąsiadem i „najlepszym przyjacielem” Mikey’ego, są jej najlepszymi reprezentantami – telewizor gra tu od rana do wieczora, nikt nie układa biznesplanów, a używki i dojmująca nuda są na porządku dziennym. Aha, i co mnie absolutnie ujęło, szczotka do włosów nie leży w łazience, tam gdzie jej miejsce, ale jest porzucona obok popielniczki i innych dupereli w salonie, które też wzięły się nie wiadomo skąd. Tak jak w każdym, normalnym domu, w którym nie kręci się filmów. Może nie każdy z nas rzuca na co dzień dzbankiem kawy w ścianę, ale cała reszta się zgadza.

Zawód aktora zostaje w tym filmie zdemaskowany do cna: bo w końcu ile można grać? Margot i Alma „Red Rocket” stawia pytania, na które nie bardzo jest jak znaleźć odpowiedź. W jakim stopniu nasze życie jest faktycznie nasze? Czy można bezkarnie manipulować innymi, nawet jeśli robimy to ze słodką miną niczym lukrowany pączek z czekoladową posypką? Czy można bez końca zrzekać się odpowiedzialności za siebie i za innych? Brzmi to podniośle i głęboko, ale zapewniam, że film jest utrzymany w klimacie komedii. Czarnej komedii, żeby nie było.

Choć, tak jak wspominałam, Cannes tu nie uświadczymy, to nominacji do „Złotej Palmy” dla reżysera Seana Bakera już tak. Nie dziwi mnie to: dialogi to perełki, a niektóre z nich mają szansę stać się kultowymi. Aktorzy są rozbrajająco naturalni w tym, co robią, i gdyby ktoś zapytał mnie, czy jest to przykład filmu o takich naprawdę zwykłych ludziach, odpowiedziałabym, że tak. Tutaj tylko Mikey daje sobie prawo do bycia gwiazdą i zasługiwania na to, co wielkie, znane i światowe. I dostaje najlepsze, co mogą mu dać jego ziomkowie – krzyżyk na drogę.

***

Tekst powstał na potrzeby warsztatów z krytyki filmowej prowadzonych w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „Transatlantyk” 2021 r.

Tytuł oryginalny:
Red Rocket

Reżyseria:
Sean Baker

Scenariusz:
Chris Bergoch
Sean Baker

Zdjęcia:
Drew Daniels

Montaż:
Sean Baker

Obsada:
Simon Rex
Bree Elrod
Suzanna Son

Producent:
Sean Baker
Alex Coco
Samantha Quan
Alex Saks
Shih-Ching Tsou

Produkcja:
Cre Film

Nagrody:
MFF w Cannes 2021 Konkurs Główny

MFF w San Sebastián 2021 Nominacja

Gotham Awards 2021 3 nominacje

Premiera:
USA 2021

Źródło: https://www.transatlantyk.org/filmy/red-rocket/

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: